Będziemy mieli w Krakowie Budapeszt? Węgier proponuje radnym komunikacyjną rewolucję!

Będziemy mieli w Krakowie Budapeszt? Węgier proponuje radnym komunikacyjną rewolucję!

W związku z walką ze smogiem, krakowscy urzędnicy oprócz regulacji dotyczących stosowania paliw stałych, powinni równolegle zająć się transportem. Dokładnie chodzi o ograniczenie ruchu samochodowego w centrum Krakowa. Wiele osób przyzwyczaiło się aż nadto do przemieszczania samochodem. Komunikację zbiorowa traktują po macoszemu. Tym sposobem tracą piesi i rowerzyści gdyż muszą wdychać większą ilość spalin lecz również kierowcy, którzy stoją w korkach. Niestety taka sytuacja jest nieuświadomionym absurdem. Niektóre osoby uważają, że najważniejsze jest aby siedziały we własnym aucie. Nawet gdy stoją bez sensownie w korku i emitują dodatkowe zanieczyszczenia.
Samochód został zaprojektowany w celu sprawnego przemieszczania się. Lecz do tego potrzebna jest infrastruktura lub racjonalne podejście. W Krakowie z racji ilości samochodów jest to obecnie niemożliwe. Dlatego transportem przyszłości jest sprawna komunikacja zbiorowa. Jest ona również uzależniona od mniejszej ilości aut na drogach. Tym sposobem skorzystają wszyscy. Czas zmienić swoje nawyki transportowe i uwolnić się od nadużywania samochodu. Jazda autem w mieście jest usprawiedliwiona gdy jedziemy w kilka osób lub gdy naprawdę nie mamy innej opcji.

Drastyczne ograniczenie tranzytu, opłaty za wjazd do miasta i zwiększenie liczby stref płatnego parkowania – to tylko niektóre rozwiązań zaproponowanych na Komisji Infrastruktury UMK przez specjalistów z Institute for Transportation and Development Policy (ITDP). Miałyby one usprawnić ruch kołowy w Krakowie i przyczynić się do poprawy jakości powietrza.

W ostatnich dniach w naszym mieście rozgorzała debata na temat wprowadzenia opłat za wjazd do miasta i jego centrum. Zdaniem ITDP jest to kolejny konieczny krok, umożliwiający racjonalne ograniczanie miejskiego ruchu kołowego. Przykładów miast w Europie z takim systemem jest wiele. Gyarmati wyróżnił dwie koncepcje podejścia do tej sprawy, system londyński i niemiecki. W każdym z nich od kierowców wjeżdżających do miasta pobierana jest opłata. W Niemczech ustalana jest ona na podstawie kategorii pojazdów sklasyfikowanych według ilości emitowanych spalin. Im mniej zatruwa środowisko – tym mniejsza opłata. W 23 miastach niemieckich wprowadzono również strefy ochrony środowiska, do których wjazd mają tylko samochody z kategorią „zieloną”, czyli te, które emitują najmniej spalin. Przedstawiciel ITDP twierdzi, że w Krakowie nie ma problemu, aby wprowadzić właśnie takie strefy i powinno stać się to jak najszybciej. Zwłaszcza teraz, gdy świadomość wśród mieszkańców dotycząca poziomu zanieczyszczenia środowiska jest coraz większa i sami krakowianie powinni wspierać tego typu inicjatywy, mając na względzie własne zdrowie i przyszłość miasta.

wiecej: lovekrakow.pl