Dlaczego tolerujemy samochodową narkomanię? [LIST]

Dlaczego tolerujemy samochodową narkomanię? [LIST]

Coś w tym jest. Uzależnienie nie jedno ma imię. Mniejszy problem gdy szkodzi tylko użytkownikowi (często nieświadomie) lecz gdy wpływa negatywnie na osoby trzecie to już może stać się problemem społecznym.
Zadziwiający są ludzie, którzy za wszelką cenę muszą się przemieszczać wszędzie autem. Po bułki do sklepu obok, po gazetę do kiosku za rogiem. Niestety są takie przypadki niczym rodem z USA. Jadąc codziennie do pracy i z powrotem stoją często godzinami w korkach i przemieszczają się z prędkością pieszego. Nie są w stanie przesiąść się do komunikacji publicznej lub na rower. Widzą w tym same minusy. Wręcz strach i obrzydzenie. Niczym przymus do odwyku lub do porzucenia uzależnienia.
To jeden z głównych przyczyn zakorkowania Krakowa. Mentalność i złe nawyki.

Co do propozycji rozwiązań komunikacyjnych w centrum (jednokierunkowa droga wokół plant) widzimy już tradycyjną niechęć do zmian. Wielu Polaków gdy ma się zmusić do jakiegokolwiek wyrzeczenia, cierpi, narzeka i mówi o ograniczaniu swobód. Obojętnie czy może to pozytywnie wpłynąć na innych ludzi, środowisko lub zwierzęta.
W tym przypadku dochodzą głosy radnych, którym nie pasują rozwiązania mogące im utrudnić żywot. Wykręcają się dobrem obywateli, o które jakoś nie dbali w innych przypadkach.
Cóż, taki kraj. Starajmy się wpływać pozytywnie na zmiany, które są dobre i mądre lecz żeby to zrozumieć, nie można spoglądać egoistycznie. Krótkowzroczny egoizm i ignorancja niszczą relacje społeczne oraz środowisko naturalne. Jeśli już, paradoksalnie właśnie ze względów egoistycznych powinniśmy wspierać tego typu zmiany. W dłuższej perspektywie czasu wyjdą one nam na zdrowie.

Samochody to dla wielu osób uzależnienie, narkotyk. Leczenie uzależnionego to detoksykacja, terapia i odcięcie dostępu do używki. Leczenie samochodowej narkomanii należy zacząć już teraz – pisze Czytelnik, pan Paweł.
Przeczytałem w „Gazecie”, że władze miasta za mało tłumaczyły ideę zmian organizacji ruchu na ulicach wokół Plant, które chcą wprowadzić; że konsultacji społecznych jakby też nie było.

Otóż nie jestem w stanie zgodzić się z taką tezą. Od tygodni krakowianie informowani są w mediach – m.in. w „Gazecie” – o koncepcji organizacji ruchu. Przeprowadzono spotkania konsultacyjne, na które były zapraszane poszczególne grupy interesariuszy. Przeprowadzono również Forum Mobilności w magistracie, otwarte dla wszystkich mieszkańców. Zaś zespół projektowy, który przygotował koncepcję organizacji ruchu, przez długi czas rzetelnie i cierpliwie odpowiadał na łamach serwisu krakow.gazeta.pl na pytania czytelników.

Kataklizm dla Krakowa

Wydaje się, że to nie brak informacji doprowadził do podjęcia przez Radę Miasta nieszczęsnej uchwały przeciw zmianom. Rzetelnymi argumentami można przekonać tylko pewną grupę osób, a w przypadku reszty jest to często niemożliwe. Tam, gdzie rządzą emocje, egoizm i prywatny interes, trudno spodziewać się uważnego wysłuchania argumentujących za zmianami. Wypowiedzi radnych tego dowodziły. „() dla mnie to żaden interes”, „Bardzo dziękuję za komunikację miejską, jeżdżąc alejami autobusem, który załadowany jest studentami” – mówili.

Mimo że eksperci z politechniki, którzy przygotowali koncepcję zmian, dokładnie wyjaśniali wątpliwości i rozwiewali mity, radni idą w zaparte, szerząc przeróżne herezje, jakoby zmiany miały przynieść kataklizm dla Krakowa. Twierdzą, że dbają o interes mieszkańców. Jednak ich troska jest wyjątkowo selektywna. Dbali o mieszkańców szczególnie troskliwie, gdy przegłosowywali uchwałę o podniesieniu cen biletów MPK czy rozszerzeniu strefy płatnego parkowania, z której sami mogą korzystać prawie za darmo. Ich troska blednie jednak, gdy stają przed widmem jednokierunkowych ulic przy Plantach i nakazu prawoskrętu, przed którym nie uchronią ich służbowe przywileje. Gdzie jest granica demagogii?

Nie przesadzajmy z tymi parkingami

Drugim elementem, który mnie dziwi, jest dążenie do budowy parkingów dla aut w ścisłym centrum miasta. Nie popełniajmy błędów zachodnich miast sprzed kilkudziesięciu lat. Miejsca parkingowe w centrum należy stopniowo ograniczać. Kolejne parkingi typu park & ride – tak, nowe podziemne i naziemne w centrum – nie.

Duża liczba miejsc parkingowych w centrum – nawet przy bardzo dobrej komunikacji – będzie dalej zachęcać do korkowania centrum. Samochody to dla wielu osób uzależnienie, narkotyk. Leczenie uzależnionego to detoksykacja, terapia i odcięcie dostępu do używki. Leczenie samochodowej narkomanii należy zacząć już teraz.

więcej: gazeta.pl