Konserwatyści przesadzają Brytyjczyków na rowery. A Polska… „20 lat za peletonem”

Konserwatyści przesadzają Brytyjczyków na rowery. A Polska… „20 lat za peletonem”

Londyn już ponad pół wieku temu wprowadził regulacje spalania paliw stałych w domowych piecach. Były one wynikiem tragicznego w skutkach smogu, który na początku lat 50′ XX wieku, pochłonął kilkanaście tysięcy ofiar. Nie było tutaj miejsca na kompromisy. Stolica Wielkiej Brytanii ma specyficzny, mglisty klimat. Jedynym sensownym rozwiązaniem było ograniczenie spalania węgla. Rozwinięto sieć gazową, tak aby mieszkańcy mogli przejść na ten sposób ogrzewania.
Na tym się nie skończyło. następnym krokiem była regulacja transportu indywidualnego. Londyn był miastem zakorkowanym a spaliny samochodowe miały negatywny wpływ na powietrze. Pomimo zakazu palenia węglem, zanieczyszczone powietrze spalinami dawało się mieszkańcom we znaki. Postanowiono ograniczyć ruch samochodowy. Wprowadzono strefy, do których można wjechać tylko po odpowiedniej opłacie.
Teraz czas na kolejne zmiany. Tym razem ma być intensywna promocja transportu rowerowego. Rozbudowa infrastruktury oraz regulacje przyjazne rowerzystom.
Rozwój transportu rowerowego ma objąć nie tylko Londyn ale również inne miasta i trasy pomiędzy nimi. Inicjatorem rewolucji rowerowej był w 2008 roku burmistrz Boris Johnson, który w garniturze jeździł na rowerze do pracy.
Mieszkańcy Krakowa, biorąc pod uwagę smog z niskiej emisji, zanieczyszczenia pochodzące z transportu, a także infrastrukturę rowerową są na początku drogi.

– Ten rząd chce uczynić jazdę rowerem łatwiejszą i bezpieczniejszą oraz zachęcić do jeżdżenia wiele kolejnych osób – ogłosił w poniedziałek premier David Cameron. Rządzący w Wielkiej Brytanii konserwatyści kontynuują rowerową rewolucję, którą rozpoczęli w Londynie. Teraz rząd centralny chce wydać w ciągu najbliższych dwóch lat 94 mln funtów na poprawę infrastruktury rowerowej w miastach i parkach narodowych.
Uruchomiony w poniedziałek program to największy rowerowy projekt rządu w historii Wielkiej Brytanii. 77 mln funtów w latach 2013-15 trafi do Manchesteru, Leeds, Birmingham, Newcastle, Bristolu, Cambridge, Oksfordu i Norwich, a kolejnych 17 mln do parków narodowych New Forest, Peak District, South Downs i Dartmoor. Pieniądze mają być przeznaczone na budowę nowych przyjaznych i bezpiecznych dróg dla rowerzystów oraz wprowadzanie ułatwień na już istniejących drogach.

Chcemy rozwijać ruch rowerowy w całej Anglii

– Po naszych sukcesach na olimpiadzie, paraolimpiadzie i w Tour de France oczekujemy dalszego rowerowego wzrostu. Nasi sportowcy pokazali, że są wśród najlepszych kolarzy na świecie. Chcemy budować na tej bazie. Przenieść kolarskie sukcesy z aren na drogi, rozpocząć rowerową rewolucję, która usunie bariery dla nowej generacji rowerzystów – mówił premier David Cameron podczas prezentacji programu. – Ten rząd chce uczynić jazdę rowerem łatwiejszą i bezpieczniejszą oraz zachęcić do jeżdżenia wiele kolejnych osób – zaznaczył.

Rządzący Wielką Brytanią chcą, by w ciągu najbliższych kilku lat kraj stał się równie przyjazny rowerzystom jak Niemcy, Dania czy Holandia. Tam doskonała infrastruktura rowerowa istnieje nie tylko w miastach. Gęsta sieć dróg pozwala bezpiecznie jeździć rowerami pomiędzy nimi na terenie całego kraju. Minister transportu Patrick McLoughlin przekonywał: – W ostatnich latach notujemy wzrost liczby rowerzystów w Londynie. Ale ruch rowerowy nie może być ograniczony tylko do stolicy. Dziś pokazujemy, że chcemy go rozwijać też w innych miastach i na terenie całej Anglii.

więcej: wyborcza.pl