Korki na ul. Czarnowiejskiej

Korki na ul. Czarnowiejskiej

Od jakiegoś czasu, krakowscy radni interesują się korkami na ulicy Czarnowiejskiej, które uniemożliwiają autobusom jazdę według rozkładu. Pojawiły się nawet propozycje ograniczenia pieszego ruchu studentów AGH, którzy przechodząc często przez pasy, stali się kozłami ofiarnymi zatłoczonej ulicy.

Okazuje się, że korek zaczyna się od ulicy Nawojki, (która z dwupasmowej zamienia się w jednopasmową) i ciągnie się do alei Mickiewicza. Odcinek, na którym prędkość przejazdu w godzinach szczytu wynosi nawet poniżej 20 km/h, ma niecały kilometr długości.
Absurd samochodowej komunikacji indywidualnej w mieście staje się co raz bardziej widoczny gdy okazuje się, że na tym odcinku stoi w korkach mniej niż 200 samochodów osobowych. W większości są to pojazdy, w których przemieszcza się tylko kierowca. W jednym autobusie przegubowym mieści się około 150 osób. Czyli problem korku teoretycznie można by rozwiązać dwoma autobusami, które były by zapełnione tylko częściowo. Kilometrowy odcinek można by było przejechać w kilka minut, zamiast stać w korku kwadrans.

Niestety w praktyce 100% kierowców nie przesiądzie się do autobusu. Gdyby to zrobiło 30% to już można by było to uznać za sukces. Przykre jest to, że najbardziej na tym cierpią osoby jadące autobusem oraz mieszkańcy, którzy wdychają spaliny. Z racji wygodnictwa pozostałych uczestników ruchu, tracą na tym wszyscy.

Absurdalna sytuacja pokazuje jak bardzo niewydajny jest indywidualny transport samochodowy w mieście. Szczególnie, że większość samochodów wiezie tylko kierowcę. Jedna zamiana świateł na zielone umożliwia przejechanie dwóch autobusów lub kilkunastu samochodów. Różnica w ilości pasażerów może wynieść nawet 2000%.

Pojawiają się propozycje aby ul. Czarnowiejska została zamknięta dla samochodów. W takiej sytuacji większość ruchu została by przeniesiona na ul. Reymonta. Skorzystają na tym pasażerowie autobusów. Gorzej będą mieć studenci, mieszkający w akademikach oraz rowerzyści, którzy nie emitując spalin będą je wdychać jeżdżąc ścieżką rowerową wzdłuż ul. Reymonta. Zanieczyszczenie powietrza oraz hałas zwiększy się wielokrotnie.

Okazuje się, że tego typu rozwiązania to półśrodki a problem zostaje przeniesiony z jednego miejsca w drugie. Prawdopodobnie więcej dobrego przyniosła by kampania edukacyjno informacyjna, która uświadamiała by, że rezygnacja z codziennego używania samochodu może przynieść pozytywne skutki dla wszystkich. Finansowe, zdrowotne oraz oszczędzające kilkadziesiąt minut dziennie.