Kraków: wyrok na park Aleksandry. Sąd pozwala go zabudować

Kraków: wyrok na park Aleksandry. Sąd pozwala go zabudować

Kolejny teren zielony zostanie przeznaczony pod zabudowę. Dotychczas park Aleksandry był terenem rekreacyjnym dla mieszkańców Bieżanowa oraz Prokocimia. Mieszkańcy się sprzeciwiają ale nic nie mogą wskórać.
Małopolski Program Ochrony Powietrza, który ma rozwiązać problem smogu w Krakowie najwyraźniej nie uwzględnia roli zieleni w mieście. W każdym razie nie ma na to wpływu. Jeżeli kolejne tereny zielone będą zabudowywane, to za kilkanaście lat nie będzie gdzie iść na spacer.
Developerzy posiadają o wiele większą silę przebicia niż mieszkańcy. Gdyby tylko była możliwość to zabetonowali by całą krakowską zieleń. Liczy się zysk. Oczywiście nikt nie zamierza zabudować całego parku. Jednak małe to pocieszenie gdyż zieleni w mieście powinno być co raz więcej a nie mniej.

Urzędnicy muszą pozwolić deweloperowi zabudować część parku Aleksandry w dzielnicy Bieżanów-Prokocim. Taki wyrok wydał sąd, po tym jak inwestor zaskarżył plan zagospodarowania przestrzennego, który miał chronić całą zieleń. Plan straci ważność w ciągu wakacji, dlatego urbaniści szykują nowy projekt, niestety już po myśli inwestora. Ale inaczej wszystkie tereny zielone zostałyby uwolnione pod zabudowę. Właściciel spornego terenu będzie mógł go ogrodzić i postawić na nim co najmniej dwa 12-piętrowe bloki. Mieszkańcy są załamani. Żalili się wczoraj radnym na komisji planowania przestrzennego.

Plan chroniący park został uchwalony w 2008 roku. – Zebraliśmy wtedy ponad 3 tys. podpisów w tej sprawie. Myśleliśmy, że udało się ochronić cenną zieleń i korytarz przewietrzania miasta – mówi Wiesław Zając, przedstawiciel mieszkańców.- Jesteśmy zdruzgotani obrotem sprawy – dodaje.

Okazało się, że plan jest niezgodny z przestarzałym, ale ciągle obowiązującym studium zagospodarowania całego miasta z 2003 roku.

Wykorzystał to deweloper i wygrał w sądach mimo odwołań gminy od wyroków.
Urzędnicy teraz się tłumaczą. – Sporządzając studium w roku 2003 nie powinno się wpisywać tam zabudowy. Popełniono nieprawidłowości. Teraz już nic nie poradzimy – przyznała Elżbieta Koterba, wiceprezydent miasta. – Robimy jednak nowy plan w czasie obowiązywania poprzedniego. Jeśli go nie uchwalimy, cały teren nie będzie chroniony, gdy ostatni wyrok się uprawomocni i unieważni dokument z 2008 roku – apeluje.

Aż cztery tereny w parku zostaną w nowym planie przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną. W południowej jego części (na południe od ulicy Ćwiklińskiej) to działki spółdzielni mieszkaniowej (która chce tam zrobić niewielki parking) oraz dwie działki gminy. Teren w większości pozostanie jednak zielony. Problem stanowi działka na północy, położona wzdłuż ul. Jerzmanowskiego i potoku Bieżanowskiego. Co gorsza, w najwęższym miejscu parku. Zostanie on podzielony, jeśli staną tu bloki.

więcej: gazetakrakowska.pl