Mniej węgla, więcej zdrowia. Nie chcemy trucizn w powietrzu

Mniej węgla, więcej zdrowia. Nie chcemy trucizn w powietrzu

Homo oeconomicus (łac. człowiek ekonomiczny, człowiek racjonalny) – koncepcja jednostki zakładająca, że człowiek jako istota działająca racjonalnie dąży zawsze do maksymalizacji osiąganych zysków i dokonywania wyborów ze względu na wartość ekonomiczną rezultatów tych wyborów.

Czy można się zgodzić, że człowiek racjonalny to człowiek ekonomiczny? Czy spożywanie szkodliwej, przetworzonej, pełnej chemii żywności jest racjonalne dlatego, że jest ona tania? Przerażająca jest ignorancja, egoizm i krótkowzroczność. Olbrzymią rolę odgrywa tutaj brak świadomości wpływu nie tylko na samego siebie ale również na innych ludzi, zwierzęta oraz środowisko. Ludzkość eksploatuje bezmyślnie zasoby, nie myśląc o konsekwencjach. Propaganda oraz lobby danej branży sprawnie działają aby społeczeństwo myślało, że jest w porządku.
Opieranie rozwoju gospodarczego tylko na wskaźnikach PKB jest tego przykładem. A ogólna jakość życia? Zdrowie, poziom edukacji, ilość wolnego czasu, możliwość samorealizacji, czyste środowisko, wolność? Nie da się wszystkiego przeliczać na pieniądze.

Powtarzanie niczym mantra, że węgiel jest tani i trzeba go spalać gdyż jest go dużo jest już przerażające. Często się mówi, że zdrowie jest najważniejsze. Gdy człowiek jest zdrowy i ma siły to resztę jest w stanie wypracować. Niestety o zdrowiu przypominamy sobie gdy jesteśmy chorzy. Co nam po pieniądzach pozornie zaoszczędzonych jeśli nie będziemy w stanie się za nie wyleczyć?

Odpowiedzialność zbiorowa oraz przerzucanie winy na innych jest dodatkowym elementem, który nie sprzyja poprawie środowiska, czystego powietrza a co za tym idzie naszego zdrowia. Widać to wyraźnie w komentarzach na temat zanieczyszczenia powietrza w Krakowie. Ci co palą w piecach paliwami stałymi zrzucają winę na kierowców samochodów, kierowcy na przemysł, kolejni widzą problem w zabudowie korytarzy przewietrzania, jeszcze inni uważają, że zanieczyszczenia przychodzą ze Śląska itd. Przykre jest to, że niektórzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że przyczyn jest kilka ale są te bardziej istotne i te mniej. Poza tym na niektóre mamy większy wpływ, na inne znikome. Pojawia się przekonanie, że jest problem ale nie po mojej stronie.
Niesamowita postawa była wśród Japończyków po awarii w Fukushimie. Nie chcieli oni obwiniać kogoś. Uważali, że to oni sami popełnili błąd, zgadzając się na budowę wielu elektrowni atomowych. czy możemy sobie wyobrazić taka postawę u Polaków? Zapewne u nielicznych.

Pojawia się co raz więcej raportów mówiących o zagrożeniach związanych ze spalaniem węgla. Pomimo ostrzeżeń, rząd polski nadal widzi przyszłość budowana na energetyce węglowej.

Oprócz raportów HEAL oraz GREENPEACE, pojawiły się kolejne:

Every breath we take
Zmierzch węgla

W Polsce lekceważymy zanieczyszczenie powietrza, powodowane emisjami wszelkiego rodzaju spalin, tak jak kiedyś lekceważyliśmy dym z papierosów. Oddychamy smrodem samochodów, których mamy zbyt dużo. Zimą w powietrzu czujemy dymy pochodzące z niskiej jakości węgla kamiennego czy brunatnego, używanych do ogrzewania. Nierzadko w piecach domowych spalane są śmieci, a wśród nich tworzywa sztuczne. Stąd też mamy dodatkowe, niekiedy bardzo groźne trucizny w powietrzu.

Obok tego wszystkiego działa kilkadziesiąt wielkich elektrowni i elektrociepłowni, postawionych w ubiegłym wieku, które spalają węgiel kamienny i brunatny. Uzyskujemy w ten sposób ok. 90 % elektryczności dla całego kraju. Przy okazji pyły i gazy z naszych molochów produkujących prąd i ciepło rozprzestrzeniają się nie tylko po Polsce, ale i poza nią. Czy owe „mamuty energetyczne” muszą trwać wiecznie? Byłoby lepiej, gdyby w ciągu najbliższych 20-30 lat okazy te odeszły do historii techniki i stały się obiektami muzealnymi.
Koszty zanieczyszczeń. Kto za to płaci?

więcej: ziemianarozdrozu.pl