Zanieczyszczone powietrze zabija 200 000 Amerykanów

Zanieczyszczone powietrze zabija 200 000 Amerykanów

Unijny komisarz ds. środowiska Janez Potocnik zwraca uwagę, że w tej chwili tylko dwa procent ludności miejskiej na świecie ma zapewnione powietrze do oddychania, mieszczące się w normach czystości ustanowionych przez światową Organizację Zdrowia (WHO). Co gorsza, wśród różnych czynników związanych ze środowiskiem, zanieczyszczone powietrze urasta powoli do rangi głównej przyczyny przedwczesnej śmierci i może niedługo zająć miejsce brudnej wody pitnej i niedostatecznej higieny.

Sprawa jest poważna. Rewolucja przemysłowa wybuchła ponad 200 lat temu. Masowa produkcja samochodów ruszyła ponad 100 lat temu. Choć zarówno przemysł, energetyka oraz motoryzacja ma narzucone standardy dotyczące emisji zanieczyszczeń, to i tak ich ilość i długotrwałe użytkowanie doprowadziło do fatalnej sytuacji w większości ucywilizowanych miejsc na świecie. W tym przypadku ucywilizowany jest równoznaczny z zanieczyszczonym. Może z małymi wyjątkami.
Sytuacja jest wręcz groteskowa. Pomimo zwiększania wymagań dotyczących filtrowania spalin, dymów i emisji gazów, zanieczyszczenie powietrza jest bardzo poważnym problemem.
Nawet jeśli filtr na kominie elektrowni węglowej pochłania ponad 90% zanieczyszczeń, to i tak te kilka, nieoczyszczonych procent stanowi ogrom zanieczyszczeń. Rachunek jest prosty. W Polsce spala się około 80 mln ton węgla rocznie. W procesie spalania około 5% stanowią zanieczyszczenia lotne. Jeżeli 95% tych zanieczyszczeń jest wyłapywane przez filtry, to i tak 200 tys. ton zanieczyszczeń przedostaje się do powietrza.
Sytuacja wygląda podobnie w przypadku samochodów. 2o mln ton benzyny oraz ropy jest rocznie zużywane w silnikach spalinowych. Nawet najnowsze katalizatory nie są w stanie oczyścić spalin w 100 %. Im starszy katalizator, tym mniejsza jest jego skuteczność. W Polsce, średni wiek samochodu wynosi kilkanaście lat. Do tego dochodzą nieoczyszczone spaliny z nierozgrzanego silnika.
Mieszanka ze spalania paliw kopalnych, codziennie jest uwalniana do powietrza, którym oddychamy. Problem w tym, że tak się dzieje w większości miast na świecie. Przy 7 miliardach mieszkańców Ziemi i popytem na energię i transport, żadne filtry nie są w stanie rozwiązać problemu zanieczyszczeń. Jedyne rozwiązanie to stosowanie czystej energii odnawialnej. Jeśli nie przejdziemy z węgla i ropy na OZE, to oddychanie powietrzem, może stać się niezwykle niebezpieczną czynnością. Problem w tym, że z tej czynności nie możemy zrezygnować.

Badacze z MIT-u obliczyli, że zanieczyszczenia powietrza zabijają rocznie około 200 tys. mieszkańców USA. Uczeni z Laboratory for Aviation and the Environment wzięli pod uwagę zanieczyszenia z kominów fabrycznych, rur wydechowych, ruchu morskiego i kolejowego oraz z indywidualnego ogrzewania prywatnych i firmowych budynków.

Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że emisja z transportu drogowego przycznia się do 53 tys. przedwczesnych zgonów rocznie. Niewiele mniej, bo 52 tys. zgonów, jest powodowanych emisją związaną z produkcją energii.

Najwięcej zgonów – 21 tys. – spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza następuje w Kalifornii. Ich główna przyczyna to transport drogowy oraz prywatna i firmowa emisja związana z ogrzewaniem oraz gotowaniem. Naukowcy przyjrzeli się problemowi nie tylko na poziomie stanowym, ale przeanalizowali rówież sytuację w 5695 amerykańskich miastach. Wykazali, że najbardziej narażeni na niebezpieczeństwo są mieszkańcy Baltimore, gdzie z powodu długoterminowej ekspozycji na zanieczyszczenia powietrza umiera 130 osób na każde 100 tys. mieszkańców.

więcej: kopalniawiedzy.pl